środa, 16 kwietnia 2014

MĘŻCZYŹNI DZIECIOM

Jeśli coś w ogóle mnie polsko-muzycznie rusza, to są to produkcje zgrupowane wokół wytwórni Lado ABC. Nie tylko mnie. Jednym z ulubionych kawałków moich dzieci jest Oh, yeah  Mitch and Mitch, w skrócie i spolszczeniu Miczów.

czwartek, 3 kwietnia 2014

KRÓLOWA ŚNIEGU / Snedronningen

Baśnie Andersena, choć przepiękne, napawały mnie głębokim smutkiem. Podejrzewam, że to one (w wydaniu z szancerowskimi ilustracjami) podsycały we mnie dziecięcy strach przed odrzuceniem i samotnością, śmiercią rzeczywistą, bądź symboliczną. Także dlatego, że nie ukrywały tropów w zwierzęcym przebraniu, lecz obsadzały w głównych rolach dzieci. Kawałek, który ukłuł Kaja w serce, zorał mi duszę.  „Ty żyjesz, chociaż martwe masz powieki / Bo w sercach dzieci trwać będziesz na wieki", napisano Andersenowi na grobie. Nie tylko ja? 


niedziela, 23 marca 2014

WANIENKA Z KOLUMNADKĄ: spotkanie

Moja córka dostała na imieniny książkę. Brzydką książkę. Słownik polsko-angielski. Brzydki, głupi (hasła od czapy), na paskudnym papierze (grubym kredowym), zilustrowany nie dość, że niewprawnie i niechlujnie, to jeszcze straszliwie opracowany graficznie. Ale to na imieniny, więc milczę jak grób. Ona chce się uczyć, szczególnie angielskiego, więc czyta nabożnie po kolei, zakładką zaznacza, gdzie skończyła. W pewnym momencie konstatuje zrezygnowana i trochę zawstydzona, cichutkim głosikiem: „Ale ona jednak jest brzydka..." Czuję jak serce jej się kraje.

czwartek, 13 marca 2014

JAK W FILMIE

Noc w operze (to nie jest ten film)
Z urzędnikami jest jak z tym bohaterem pewnego filmu.

Siedzi człowiek w operze, miejsce na tanim balkonie, słabo widać, więc się wychyla. Wychyla się za bardzo i wypada, prosto do kanału (cóż za bieg okoliczności). Głupio tak, wszyscy patrzą, jedni oburzeni, inni rozbawieni. No po prostu wielkie faux pas. Co tu robić? Udowodnić, że tak właśnie miało być. W każdy piątek nasz bohater skacze więc z balkonu. No to jest już akcja. Błędu nie ma.

Tak też jest z naszym ministrem. 800 tysięcy z odwołania po raz drugi na najgorszą książkę ostatnich dziesięciu lat, a w środku słowo „piękna". Zaczynamy licytację, no bo przecież w tym kontekście drugi list z prośbą o spotkanie nadałby całej produkcji posmaku arcykomediowego. Zatem: czy za rok znowu skoczy, żeby udowodnić, że wcale się nie pomylił? Marzec, zapamiętajcie ten miesiąc, początek wiosny, zmierzch nadziei.


Promocja Pierwszej książki mojego dziecka (to jest ten film?)
Na zdjęciu wszyscy wypadli dobrze.


Niebawem w Warszawie w Cafe Kulturalna także będziemy się fotografować ze źle zaprojektowanymi książkami.


PS. A może taki film nigdy nie powstał? Nie szkodzi. Trzeba by go wymyślić. Inaczej idzie zwariować.

piątek, 7 marca 2014

JA

Dzieckiem będąc patrzyłam w lustro, bo mnie dręczyło, czy ja to ja. Dokładnie pamiętam, gdzie wisiało (lustro) i jak wyglądało (lustro), nie pamiętam za to jak wyglądałam (ja). Tu pomocne są zdjęcia, a reszta? Czy jeśli nie patrzę w lustro, poniekąd znikam? Czy to co widzę jest prawdą o mnie niepodważalną, czy też wyznaczają mnie spojrzenia innych? A co jeśli świat znika?  Gdy nie patrzę.  Zaglądałam więc pod lustro. Lacan byłby ze mnie dumny.


piątek, 28 lutego 2014

MARCIN SZCZYGIELSKI ::: WYWIAD

Marcin Szczygielski z mamą (1974)
MARCIN SZCZYGIELSKI (1972) ::: pisarz, dziennikarz, grafik. Debiutował w 2003 roku książką dla dorosłych PL-BOY. Dziewięć i pół tygodnia z życia pewnej redakcji. Pierwszą powieść dla młodzieży wydał w 2009 roku. OMEGA z ilustracjami Bartka Kocięby (Arobala) zdobyła tytuł Książki Roku 2010. Od tamtej pory Marcin Szczygielski łączy zdawałoby się niemożliwe na polskim gruncie - pisanie dla (bardzo) dorosłych (14 tytułów) i zupełnie nie dorosłych (5 tytułów), kolekjonując kolejne nagrody i wyróżnienia (PTWK, IBBY, Konkurs literacki im. Astrid Lindgren). Gdyby nie zaczął pisać dla dzieci, prawdopodobnie dla mnie i dla wielu jego talent pozostałby nieodkrytym (na pewno dzieciom pozostałby obcy). Na nowym gruncie Marcin Szczygielski nie tyle pokazał się z innej strony, co doskonale wpasował w znaczącą lukę - niedobór współczesnych opowieści dla dzieci starszych. Jest to także znacząca jakościowo obecność.

Zadałam kilka pytań, część z nich mi kazano, część kazałam sobie sama. Was także zachęcam do ich zadawnia w komentarzach. Wszystkie przekażę Marcinowi Szczygielskiemu, a ostatnią jego powieść, Arkę czasu tej osobie, na pytanie której bohater dzisiejszego wywiadu zdecyduje się (mam nadzieję) odpowiedzieć. Rozwiązanie 28 maja, kiedy to na torcie jubilata pojawią się 42 świeczki.


wtorek, 11 lutego 2014

LAS

Po porannej kawie chadzam na spacery do pobliskiego lasu. Przyjaciółka powiedziała, że sąsiedztwo lasu uszczęśliwia. W badaniach nie sprecyzowano dystansu, więc postanowiłam go na wszelki wypadek zmniejszyć. Nie biorę komórki.

Między stopą a ziemią powstaje napięcie, rodzaj polemos będącego początkiem myśli.*

czwartek, 6 lutego 2014

BIBLIOTEKA NA ZAWSZE

Biblioteki - szkolne i dzielnicowe - były ważnym miejscem mojego dzieciństwa, jednak nie pamiętam ani jednej relacji ja-bibliotekarka. Widzę konkretne miejsca, nieskończone rzędy papieru pakowego i klepkę. Biurko w oddali. Świętą ciszę.  W bibliotece nie można było bowiem rozmawiać nawet o książkach, nawet, jeśli w niej całej była tylko jedna jedyna bibliotekarka - strażniczka księgozbioru.  Z biblioteki wziął się mój kot, na imię było mu Lew, choć nie siedział pod półką z Tołstojem. Wyciągałyśmy go zza kaloryfera z przyjaciółką. Tak więc żadna bibliotekarka nie odcisnęła piętna na moich wyborach, chyba ważne było, żeby tak jak my im, one nam nie przeszkadzały, gdy po kolei wypożyczałyśmy książki z listy „literacki kanon XX wieku”.
- Dzień dobry, chciałem pożyczyć „Władcę much”.
- A ile masz lat?

środa, 8 stycznia 2014

2014

Rozpoczęło się odliczanie. Ósmy dzień nowego roku. Jak na razie nikt niczego nie wydał, ale oczekiwania są wielkie. Wszystkiego się można spodziewać. Jeśli w zeszłym pojawiła się sześciometrowa harmonijka i się nie rozpada, nawet pop-up zdaje się być niestraszny.  Z drugiej strony rynek, czyli  my, czyli fascynaci książki, nie zadowoli się już byle czym, a coraz bardziej doskwiera banalność wielu publikacji, słabe teksty. W Nowym Roku więc życzę sobie i wam, żeby prócz oglądania było co czytać - żeby pojawiły się prawdziwe picturebooki - żeby każdy środek wyrazu mówił rzecz unikalną. A jeśli polityka, to tylko kulturalna.  Może polskie seriale dla dzieci?  Czuwajcie!

sobota, 28 grudnia 2013

TUWIM

Dzisiaj, a właściwie już wczoraj, mija 70. rocznica śmierci Juliana Tuwima. Mija także Rok Tuwima.  Być może się mylę, ale wygląda na to, że świętowano przede wszystkim w Łodzi, a ukoronowaniem była grudniowa konferencja, Tuwim bez końca i Nagroda Literacka im. Juliana Tuwima.  Łodzianie! Wdzięczna będę za wasze refleksje. 

Ogólnopolskie były wydania wierszy.

poniedziałek, 23 grudnia 2013

WESOŁYCH ŚWIĄT


Nikt w niego nie wierzył. Wypadał, ziemia na wiór wyschnięta, zakup odradzali. Na przekór wszystkim i pod wpływem Wierzcie w Mikołaja i echa książki wzięłam.  Wszystko dobrze się skończyło, zupełnie jak w fikcji, dlatego też w tym roku dedykuję świąteczny wpis wszystkim przypadkom zdawałoby się beznadziejnym.  Wierzcie!

sobota, 14 grudnia 2013

NA STRAGANIE W DZIEŃ TARGOWY

- Czy ja w końcu mogłabym zapłacić?!

Każdy, kto zajmuje się promocją czytelnictwa powinien choć raz stanąć za ladą. Żena za pultem w celu poszerzania horyzontów -  tylko wtedy odkryje się rzeczywiste relacje pomiędzy książką, a kupującym, być może zbliży do istoty czytelnictwa, na pewno stawi czoła żywemu człowiekowi, którego do tej pory sobie wyobrażał. W przypadku książki dziecięcej nie tyle docelowemu odbiorcy, co pośrednikowi.

środa, 11 grudnia 2013

MOTORYZACJA W ŻYCIU I W KOMIKSIE

W czasach, gdy szczytem motoryzacji była MZ-ta, a większość przerabiała Junaka na marzenia, nieoczekiwanie zmienił się system. Do Polski wraz z kapitalizmem weszły zdobycze zachodniej cywilizacji, czyli motory, których nie dało się naprawić młotkiem i skręcić drucikiem.

piątek, 6 grudnia 2013

WIERZCIE! czyli B w A

Pisarze skandynawscy dostarczają zazwyczaj równocześnie  doskonałej literatury i stymulującej pożywki do rozmyślań nad przemianami społecznymi w kontekście kultury dziecięcej i dzieciństwa. Jeśli istnieje szwedzkie źródło wiedzy na temat konstruowania fabuł dwuadresowych, winniśmy do niego dotrzeć.


wtorek, 3 grudnia 2013

PRIORYTET: CZYTELNICTWO

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego właśnie zamknęło nabór na projekty promujące w przyszłym roku czytelnictwo. Rok 2014 rokiem Czytelnictwa, Drewnianego Konia, zakończenia budowy autostrady A4. 25 rocznica pierwszych wyborów parlamentarnych, 15 rocznica wstąpienia Polski do NATO, 10 do Unii Europejskiej, 100 wybuchu I wojny światowej i 75 drugiej. Dręczy mnie jednak przede wszystkim myśl o czytelnictwie; powiem więcej: dręczy mnie samo czytelnictwo; przyznam się: nie byłoby mnie na świecie, gdyby nie czytelnictwo. Czyż nie powinnam więc wystawić mu pomnika (z priorytetu MKiDN)?

niedziela, 1 grudnia 2013

AAABY KUPIĆ KSIĄŻKĘ W WARSZAWIE


Aby kupić dobrą książkę, należy przyjść w sobotę.  Po prostu. Oczywiście najlepiej z pieniędzmi.  Dlaczego tam, a nie do najbliższej księgarni realnej lub internetowej, czy też na dowolny inny jarmark w mieście?  Przede wszystkim dlatego, że poprowadzę zagubionych i pocieszę strapionych, podpowiem i zaprezentuję swój przefiltrowany wybór ogromu polskiego rynku wydawniczego dla dzieci.  Nadźwigałam się i maili napiszałam, przekonując do pewnych rabatów i niepewnych prezentów. A może to było na odwrót.

Babaryba, Bajka, BONA, Buka, Centrala, Dwie Siostry,  Egmont, Eneduerabe, Format, Hokus-Pokus, Kultura Gniewu,  Muchomor, Tako, Tatarak, Widnokrąg, Wytwórnia, Zakamarki… Wszyscy oni przygotowali dla nas pewne rabaty na starcie i bardzo atrakcyjne rabaty na następne zakupy.  Kupony mamiące od stycznia do marca 2014 o wartościach atrakcyjnych rozdawać będę do każdego zakupu w danym wydawnictwie.  Poza tym drobne prezenciki, a czasem trochę większe.  Czego chcieć więcej?

No tak, można też chcieć zjeść.  Tę część atrakcji przygotowują rodzice klasy III.  

Poza tym? Kredki Stockmara (pisałam o nich), rękodzieło, przetwory, atrakcje dla dzieci (tajemniczo brzmiąca „Grota Krasnala" oraz „Jezioro Wróżek") oraz pieczenie pierników.  To zapewne nie wszystko.

Spod stosu książek wzywam:  przybądźcie i ratujcie!  Zdziwicie się jaką potęgą wydawniczą jesteśmy. My. Tu. W Polsce.

Tymczasem zachęcam do kontemplacji wirtualnej półki.

Warto śledzić wątek wydarzenia na FB:  tam najnowsze wiadomości, dotyczące rabatów i gratisów.

wtorek, 19 listopada 2013

CZY JAŚ WIE, CO TO JEST 3D?

3D to dzisiaj fetysz. Byle więcej tych de.  Uwielbiam miny, które pojawiają się na twarzach dzieci, gdy ujawnia im się znaczenie tajemniczej eskalacji niemożności. 

- Chcesz, pokażę ci trzy de?

środa, 30 października 2013

SZCZĘŚLIWI RODZICE

Żywot człowieka współczesnego wg krytyka mediów Neila Postmana dzieli się na trzy etapy: niemowlęctwo, dzieciodorosłość i starość. Dzieciodorosłość powstała, gdy media elektroniczne zabiły sferę tabu, udostępniając dotychczas niepoinformowanym wachlarz ludzkich ułomności i bezeceństw świata tego. Gdy wystawiał ocenę światu nie było jeszcze internetu (1981/82 rok). Wspominałam już Neila Postmana i The Disappearance of Childhood. Nieprzetłumaczona pozycja obowiązkowa.

środa, 23 października 2013

PRAWDZIWA BAJKA

Dawno dawno temu, tak mniej więcej w 1991 roku Molly Bang napisała książkę, z którą czytanie obrazu staje się jaśniejsze. I choć prochu nie wymyśliła, zebrała wiedzę rozproszoną po sztukach wizualnych. O napisanie przedmowy poprosiła Rudolfa Arnheima, prawdopodobnie dlatego, że w swoich pracach krytycznych starał się obalić krzywdzący podział na racjonalny tekst i irracjonalny obraz. Całość Molly Bang zadedykowała Monice. To nie ja, ale w swoim mitomaństwie poczułam się poniekąd „zaadresowana”.

sobota, 12 października 2013

GDZIE JEST TYTUŁ?

Hervé Tullet tworzy książki interaktywne analogicznie - środkami niewykraczającymi poza konwencjonalną architekturę książki angażuje czytelnika i zmusza go do działania. Najczęściej elementem wciągającym jest, o dziwo, słowo - patrz, dotknij, potrząśnij, naciśnij, idź, ale obraz, odwołując się do etosu dziecięcych rysunków, nie pozostaje dłużnym.  Zasysa czytelnika.