piątek, 18 lipca 2014

GROŹNE KSIĄŻKI



Tym razem obłożyłam w „Politykę".  Starą „Politykę". Od nr 24 i niegodnego pisma opinii tekstu na temat kontrowersji związanych z Pierwszą książką mojego dziecka - nie kupuję (czego i wam życzę).   20-tki mogą więc być pechowe, dlatego tym razem zlokalizowałam się w pierwszej dziesiątce, dokładniej mówiąc w tramwaju nr 9. Nią pełzłam z robotniczej Woli na szemraną Pragę via Centrum. Warszawa, Polska, Europa, Świat. Co tam! Wszechświat. Generalnie bez granic.

wtorek, 8 lipca 2014

TRUDNO DOBRAĆ TYTUŁ

Jako lekturę do tramwaju mknącego bez klimy z plebejskiej Woli na warszawską internacjonałkę o dźwięcznej nazwie „Trakt Królewski" biorę Twoje kompetentne dziecko Jespera Juula, ale żeby nie było, żem taka ostatnia, obkładam w gazetę (wyborczą): co mi współpodróżujący będą współczuć być może. 

czwartek, 26 czerwca 2014

DZIKIE STWORY

Od miesiąca jest - książka, którą wydano 60 lat temu: Tam, gdzie mieszkają dzikie stwory. O jego autorze, Maurice'ie Sendaku pisałam już na blogu, także w Rymsie.  Zapraszam do wysłuchania audycji przygotowanej przez Aldonę Łaniewską-Wołłk dla Dwójki (Program 2 Polskiego Radia). Mówią: Anna Czernow, Agnieszka Graff i Monika Obuchow.

Tam, gdzie mieszkają dzikie stwory 
Maurice Sendak
format 23 x 25 cm
okładka twarda
wyd. Dwie Siostry 2014

sobota, 21 czerwca 2014

NA LUDOWO

Gdybym miała sama siebie zapytać, czy lubię, musiałabym odpowiedzieć, że jednak nie lubię, a dźwięk skrzypiec wywraca mi trzewia na odwyrtkę, nie mówiąc już, co robią dudy. Gdybym jednak miała zapytać, czy potrzebna, powiedziałabym, że naturalnie, bo pamięć o niej jest pamięcią o korzeniach, które nawet jeśli bardzo chcemy, by były gdzie indziej, uparcie meandrują pod wiejską chałupą, nie szlacheckim dworkiem. Muzyka ludowa, zmora dzieciństwa.  Radio katowało cepeliadą, gdy łaknęło się popu.

sobota, 7 czerwca 2014

LITEROBRAZKI

W poniedziałek zaczyna się w Bydgoszczy III Festiwal Książki Obrazkowej - Literobrazki. Atrakcji moc, nie tylko książkowych. Serdecznie zapraszam, ponieważ a) sama tam będę (--> sobotnie spotkanie: „Książka obrazkowa jako antidotum na infantylizację kultury skierowanej do dzieci"), b) festiwal odbywa się pod patronatem Fundacji Z.O.R.R.O.Z, którego odnogą jest tenże oto ZORROBLOG vel BLOG ZORRO vel ZNAK ZORRO (może się kiedyś zdecyduję).


czwartek, 29 maja 2014

WYCHOWAĆ DZIECKO. JAK?

Jedną z najposępniejszych kart historii jest sprawozdanie z warunków życia dziecka u różnych ras ludzkości, cywilizowanych i pierwotnych. [...] Dziecko uważano za własność rodziców i państwa. W Ameryce wcześniej powstało towarzystwo ochrony zwierząt (1823) niż towarzystwo ochrony dzieci (1874). William A. White „Higiena psychiczna wieku dziecięcego", Nasza Księgarnia, Warszawa 1937.  

Napiszę jeszcze o tej książce.  Tymczasem zapraszam dzisiaj do TVP Kultura, gdzie o 21 w Hali Odlotów rozmawiamy z Katarzyną Janowską i Maksem Cegielskim o tym, jak wychować dziecko. A że  (jak wiadomo) nie ma gotowego przepisu, gadać można w nieskończoność. Dziś wieczorem ograniczą nas ramy programowe.  A w nich: Anna Smolar, Maciej Stuhr, Jacek Żakowski, Małgorzata Terlikowska i Magdalena Śniegulska.  Oraz Jerz Igor w osobie Jerzego Rogiewicza (premiera płyty, na którą złożyło się Polaków wielu w niedzielę na warszawskiej Barce, Skwer im. Tadeusza Kahla, 512 kilometr Wisły).

Poza tym: w Teatrze Nowym premiera „Pinokia" w reżyserii Anny Smolar, a w Teatrze Studio „Jak zostałam wiedźmą" Agnieszki Glińskiej (nowy tekst Doroty Masłowskiej). Po prostu Dzień Dziecka w Warszawie. Oby tak co roku. Oby tak we wszystkich miastach Polski.

wtorek, 20 maja 2014

MIASTO POEZJI (MAŁE I DUŻE)


Lubelskie MIASTO POEZJI po raz trzeci gości twórców kultury dziecięcej. W tym roku zgromadzeni goście wystąpią wg klucza zatytułowanego:  „Książka obrazkowa: świat pomiędzy słowem a obrazem".
Zaprosić mi miło, ponieważ w tym roku będę częścią trójgłowego panelu edukacyjnego, ale zanim do tego dojdzie (a także po tym, gdy to się stanie) wydarzy się co następuje:

poniedziałek, 12 maja 2014

MOŻE MOŻE

Szukałam źródeł swojej niechęci do zajęć zorganizowanych: „miastowych wyjść weekendowych", które z założenia mają integrować rodzinę, więc dzieci obowiązkowo stawiają się z obstawą. Myślałam, że chodzi o te zabrane mojemu synowi nożyczki, dawno temu, gdy miał trzy lata, ale to chyba nie były nożyczki, a on miał lat 4. Może to był klej. Zniknął bez pytania nim z rąk jego dotknął stołu. Co tam gadać z cudzym dzieckiem, i tak nie wiadomo, czy mówi: „nie, nie można wziąć", czy też „nie, nie będę już używał".

środa, 7 maja 2014

KULTURA DLA DZIECI


Marzec zazwyczaj elektryzuje ngo-sy (fundacje i stowarzyszenia) werdyktem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego -  „to be or not to be" dla wielu, „to be" dla polityki kulturalnej, czyli wszystkich. Zarówno w zeszłym roku, jak i w tym, przyniósł wiele kontrowersji, z których najważniejszą dla twórców i sympatyków kultury dziecięcej była ponowna dotacja dla Pierwszej książki mojego dziecka. Zeszłoroczny protest nie przyniósł spodziewanego rezultatu, czyli przyjęcia przez Ministra Kultury Bogdana Zdrojewskiego zaproszenia do rozważań nad kształtem polityki kulturalnej, mimo że list otwarty podpisało wiele osób.

środa, 30 kwietnia 2014

MAŁPA W TOBIE

Pewne dziewczyny chciały dobrze. Chciały przez sztukę, a może przede wszystkim rzemiosło, pracę rąk po prostu, dotrzeć do dziewczyn z warszawskiego pogotowia opiekuńczego. Wymyśliły, że wciągną je w tworzenie współczesnego obrazkowego pamiętnika.

Pochodną szczytnego celu jest konkurs otwarty na taką właśnie obrazkową rejestrację - pictrebooka, artbooka, czy też zina, jak go zwał, tak go zwał, coś z obrazkami, pomysłem i sercem lub umysłem - BOOK ME ONE. Całością zawiaduje Fundacja ONE, działają Monika Krzesiak i Kama Rokicka.  Szczegóły na stronie.

Polecam, bo jestem za robótkami; nie tylko ja. Także bohaterka mojego najnowszego artykuły dla „Magazynu o książkach dla dzieci i młodzieży RYMS":  Wyobraź to sobie, czyli rzecz o Lyndzie Barry.

Co daje tworzenie? Podobno może odblokować jednostkę psychicznie. Tak twierdzi Barry (a jeśli zna się jej biografię, łatwo w to uwierzyć) i propaguje nieświadome ruchy ręką, z których potem , być może uda się wysupłać jakieś kształty. Spirala.

A więc RYMS i BOOK ME ONE.

Odnajdźcie w sobie małpę.


środa, 16 kwietnia 2014

MĘŻCZYŹNI DZIECIOM

Jeśli coś w ogóle mnie polsko-muzycznie rusza, to są to produkcje zgrupowane wokół wytwórni Lado ABC. Nie tylko mnie. Jednym z ulubionych kawałków moich dzieci jest Oh, yeah  Mitch and Mitch, w skrócie i spolszczeniu Miczów.

czwartek, 3 kwietnia 2014

KRÓLOWA ŚNIEGU / Snedronningen

Baśnie Andersena, choć przepiękne, napawały mnie głębokim smutkiem. Podejrzewam, że to one (w wydaniu z szancerowskimi ilustracjami) podsycały we mnie dziecięcy strach przed odrzuceniem i samotnością, śmiercią rzeczywistą, bądź symboliczną. Także dlatego, że nie ukrywały tropów w zwierzęcym przebraniu, lecz obsadzały w głównych rolach dzieci. Kawałek, który ukłuł Kaja w serce, zorał mi duszę.  „Ty żyjesz, chociaż martwe masz powieki / Bo w sercach dzieci trwać będziesz na wieki", napisano Andersenowi na grobie. Nie tylko ja? 


niedziela, 23 marca 2014

WANIENKA Z KOLUMNADKĄ: spotkanie

Moja córka dostała na imieniny książkę. Brzydką książkę. Słownik polsko-angielski. Brzydki, głupi (hasła od czapy), na paskudnym papierze (grubym kredowym), zilustrowany nie dość, że niewprawnie i niechlujnie, to jeszcze straszliwie opracowany graficznie. Ale to na imieniny, więc milczę jak grób. Ona chce się uczyć, szczególnie angielskiego, więc czyta nabożnie po kolei, zakładką zaznacza, gdzie skończyła. W pewnym momencie konstatuje zrezygnowana i trochę zawstydzona, cichutkim głosikiem: „Ale ona jednak jest brzydka..." Czuję jak serce jej się kraje.

czwartek, 13 marca 2014

JAK W FILMIE

Noc w operze (to nie jest ten film)
Z urzędnikami jest jak z tym bohaterem pewnego filmu.

Siedzi człowiek w operze, miejsce na tanim balkonie, słabo widać, więc się wychyla. Wychyla się za bardzo i wypada, prosto do kanału (cóż za bieg okoliczności). Głupio tak, wszyscy patrzą, jedni oburzeni, inni rozbawieni. No po prostu wielkie faux pas. Co tu robić? Udowodnić, że tak właśnie miało być. W każdy piątek nasz bohater skacze więc z balkonu. No to jest już akcja. Błędu nie ma.

Tak też jest z naszym ministrem. 800 tysięcy z odwołania po raz drugi na najgorszą książkę ostatnich dziesięciu lat, a w środku słowo „piękna". Zaczynamy licytację, no bo przecież w tym kontekście drugi list z prośbą o spotkanie nadałby całej produkcji posmaku arcykomediowego. Zatem: czy za rok znowu skoczy, żeby udowodnić, że wcale się nie pomylił? Marzec, zapamiętajcie ten miesiąc, początek wiosny, zmierzch nadziei.


Promocja Pierwszej książki mojego dziecka (to jest ten film?)
Na zdjęciu wszyscy wypadli dobrze.


Niebawem w Warszawie w Cafe Kulturalna także będziemy się fotografować ze źle zaprojektowanymi książkami.


PS. A może taki film nigdy nie powstał? Nie szkodzi. Trzeba by go wymyślić. Inaczej idzie zwariować.

piątek, 7 marca 2014

JA

Dzieckiem będąc patrzyłam w lustro, bo mnie dręczyło, czy ja to ja. Dokładnie pamiętam, gdzie wisiało (lustro) i jak wyglądało (lustro), nie pamiętam za to jak wyglądałam (ja). Tu pomocne są zdjęcia, a reszta? Czy jeśli nie patrzę w lustro, poniekąd znikam? Czy to co widzę jest prawdą o mnie niepodważalną, czy też wyznaczają mnie spojrzenia innych? A co jeśli świat znika?  Gdy nie patrzę.  Zaglądałam więc pod lustro. Lacan byłby ze mnie dumny.


piątek, 28 lutego 2014

MARCIN SZCZYGIELSKI ::: WYWIAD

Marcin Szczygielski z mamą (1974)
MARCIN SZCZYGIELSKI (1972) ::: pisarz, dziennikarz, grafik. Debiutował w 2003 roku książką dla dorosłych PL-BOY. Dziewięć i pół tygodnia z życia pewnej redakcji. Pierwszą powieść dla młodzieży wydał w 2009 roku. OMEGA z ilustracjami Bartka Kocięby (Arobala) zdobyła tytuł Książki Roku 2010. Od tamtej pory Marcin Szczygielski łączy zdawałoby się niemożliwe na polskim gruncie - pisanie dla (bardzo) dorosłych (14 tytułów) i zupełnie nie dorosłych (5 tytułów), kolekjonując kolejne nagrody i wyróżnienia (PTWK, IBBY, Konkurs literacki im. Astrid Lindgren). Gdyby nie zaczął pisać dla dzieci, prawdopodobnie dla mnie i dla wielu jego talent pozostałby nieodkrytym (na pewno dzieciom pozostałby obcy). Na nowym gruncie Marcin Szczygielski nie tyle pokazał się z innej strony, co doskonale wpasował w znaczącą lukę - niedobór współczesnych opowieści dla dzieci starszych. Jest to także znacząca jakościowo obecność.

Zadałam kilka pytań, część z nich mi kazano, część kazałam sobie sama. Was także zachęcam do ich zadawnia w komentarzach. Wszystkie przekażę Marcinowi Szczygielskiemu, a ostatnią jego powieść, Arkę czasu tej osobie, na pytanie której bohater dzisiejszego wywiadu zdecyduje się (mam nadzieję) odpowiedzieć. Rozwiązanie 28 maja, kiedy to na torcie jubilata pojawią się 42 świeczki.


wtorek, 11 lutego 2014

LAS

Po porannej kawie chadzam na spacery do pobliskiego lasu. Przyjaciółka powiedziała, że sąsiedztwo lasu uszczęśliwia. W badaniach nie sprecyzowano dystansu, więc postanowiłam go na wszelki wypadek zmniejszyć. Nie biorę komórki.

Między stopą a ziemią powstaje napięcie, rodzaj polemos będącego początkiem myśli.*

czwartek, 6 lutego 2014

BIBLIOTEKA NA ZAWSZE

Biblioteki - szkolne i dzielnicowe - były ważnym miejscem mojego dzieciństwa, jednak nie pamiętam ani jednej relacji ja-bibliotekarka. Widzę konkretne miejsca, nieskończone rzędy papieru pakowego i klepkę. Biurko w oddali. Świętą ciszę.  W bibliotece nie można było bowiem rozmawiać nawet o książkach, nawet, jeśli w niej całej była tylko jedna jedyna bibliotekarka - strażniczka księgozbioru.  Z biblioteki wziął się mój kot, na imię było mu Lew, choć nie siedział pod półką z Tołstojem. Wyciągałyśmy go zza kaloryfera z przyjaciółką. Tak więc żadna bibliotekarka nie odcisnęła piętna na moich wyborach, chyba ważne było, żeby tak jak my im, one nam nie przeszkadzały, gdy po kolei wypożyczałyśmy książki z listy „literacki kanon XX wieku”.
- Dzień dobry, chciałem pożyczyć „Władcę much”.
- A ile masz lat?

środa, 8 stycznia 2014

2014

Rozpoczęło się odliczanie. Ósmy dzień nowego roku. Jak na razie nikt niczego nie wydał, ale oczekiwania są wielkie. Wszystkiego się można spodziewać. Jeśli w zeszłym pojawiła się sześciometrowa harmonijka i się nie rozpada, nawet pop-up zdaje się być niestraszny.  Z drugiej strony rynek, czyli  my, czyli fascynaci książki, nie zadowoli się już byle czym, a coraz bardziej doskwiera banalność wielu publikacji, słabe teksty. W Nowym Roku więc życzę sobie i wam, żeby prócz oglądania było co czytać - żeby pojawiły się prawdziwe picturebooki - żeby każdy środek wyrazu mówił rzecz unikalną. A jeśli polityka, to tylko kulturalna.  Może polskie seriale dla dzieci?  Czuwajcie!